Najlepsze zabawki rozwijające kreatywność (które w dodatku nie zrujnują Waszej kieszeni)

Przy wyborze zabawek rodzice często kierują się tym, czy oprócz walorów estetycznych i rozrywkowych, dany produkt wspierać będzie także kreatywność dziecka. Producenci prześcigają się w wymyślaniu produktów służących rozwojowi najmłodszych i doskonaleniu ich inwencji twórczej, rodzice wydają fortuny w sklepach z zabawkami, a dzieciaki…. Dzieciaki najczęściej po kilku dniach porzucają otrzymaną zabawkę lub znajdują dla niej zupełnie inne zastosowanie. Czy w dzisiejszych czasach można rozwijać kreatywność dziecka bez wydawania fortuny? Przedstawiam Wam mój subiektywny ranking najlepszych zabawek rozwijających kreatywność, które w dodatku nie spowodują dziury w domowym budżecie 😉

Patyk– zabawka wszech czasów. Może być zarówno rycerskim mieczem, jak i różdżką księżniczki. Służy do mieszania magicznych wywarów, jako pałeczka perkusyjna, doskonale sprawdza się przy pisaniu na piasku lub ziemi. Niezastąpiony przy budowaniu tajnych baz i robieniu flag do piaskowych zamków lub tworzeniu makiety wiejskiej zagrody. Możliwości jego wykorzystania są właściwie nieskończone. Kiedyś podczas zabaw na dworze moje przedszkolaki znosiły wszystkie patyki z okolicy w jedno miejsce. „Budujecie ognisko?”- zapytałam. „Nie ciociu, to skład krewetek”. Wszystko jest kwestią wyobraźni 🙂

Klocki– duże, małe, plastikowe czy drewniane, w różnych kształtach i kolorach. Klocki są takim „must have” naszych dzieciaków. I nie chodzi tutaj o wypasione zestawy lego za setki złotych, czy tysiące elementów, które trzeba składać według instrukcji. W Biedroneczce mamy kilka rodzajów klocków, które co chwila znajdują inne zastosowanie. Z tych dużych dzieciaki tworzą trony, domy, pojazdy, tratwy, a nawet ogródek. Małe są częścią skomplikowanych statków kosmicznych, garaży, ogrodzeń, różnych postaci zwierzęcych, bądź też ludzkich, a czasami występują w roli jedzenia gotowanego w kąciku kuchennym lub jako liczmany na zajęciach matematycznych.

Koce– fajnie jest czasem zawinąć się w koc i pobawić np. w naleśnika, sami spróbujcie 😉 A potem można koce wykorzystać jako dach do naszej bazy lub stworzyć z niego bezludną wyspę na środku sali. Koce, chustki, narzuty- dzieciaki je uwielbiają. Rozkładając koc na dywanie w prosty sposób mogą wydzielić swoją przestrzeń, zbudować swój dom lub bazę z ograniczonym dostępem. Moje przedszkolaki uwielbiają się „bunkrować” i ustawiać w różnych konfiguracjach parawany, pufy i skrzynie, które mamy w sali. Ja sama pamiętam z dzieciństwa bazy tworzone między stołem a fotelem, w których można było się schować i udawać, że nikt nie wie, gdzie jestem 😉 Wszak każdy od czasu do czasu potrzebuje nieco prywatności.

Kartony i pudełka– pamiętam, że na moim podwórku był taki czas, kiedy budowaliśmy z kartonów prawdziwe domostwa. Wystarczył trzepak z jednej strony, płot z drugiej i już mogliśmy kombinować z siecią kartonowych korytarzy. Ale z pudeł i pudełek można zrobić znacznie więcej. Kartonowy dom dla lalek, teatrzyk, akwarium, szkatułka, udawany telewizor, rycerskie tarcze, przeróżne rzeźby, samochody albo rakiety kosmiczne. Łatwo dostępne, w różnych rozmiarach, z łatwością można nadać im kolor za pomocą pisaków lub farb, wyciąć w nich dziury lub dokleić dodatkowe elementy. W przedszkolu wielokrotnie wykorzystywane podczas zajęć plastycznych do tworzenia pojazdów, rzeźby dinozaura lub makiety miasta- spróbujcie, a przekonacie się, że mówię prawdę 🙂

Guziki-  mogą mieć przeróżne zastosowania i uważam je za niezastąpione w pracy nauczyciela przedszkola- mam ich duży słoik odkąd zaczęłam pracę  i posłużyły już wielu dzieciakom z przedszkola. Do prac plastycznych, liczenia na zajęciach matematycznych, układania figur albo literek, zabawy w gotowanie, do wyścigów po stworzonym na podłodze torze i obowiązkowo podczas lepienia bałwana 😉

Kulki duńskie– różnokolorowe, szklane kulki, które najlepiej definiują powiedzenie „mała rzecz, a cieszy” 😉 Prawdziwa gratka dla kolekcjonerów i skarb każdego przedszkolaka. Świetnie sprawdzają się zarówno w zabawie, jak i na zajęciach. Moje dzieciaki ostatnio nieustannie nasze przedszkolne dunie przesypują, „gotują”, mieszają i wstrząsają.

Materiał przyrodniczy– czyli wszystkie kamyki, muszelki, szyszki, kasztany, liście i ziarenka. Przy pracach plastycznych ich wykorzystanie zależy tylko od naszego pomysłu. Świetnie sprawdzają się przy nauce matematyki- przeliczaniu, segregowaniu, podziale na zbiory, dzieleniu na równe części. Tanie i bez trudu dostępne. Wystarczy otworzyć kuchenną szafkę, by znaleźć prawdziwe skarby- fasolę, groch, kaszę, albo pójść na spacer do pobliskiego parku, lasu czy na łąkę. Na moim podwórku rosły topole, których liście wykorzystywaliśmy na różne sposoby- zwijaliśmy gołąbki z piaskowym nadzieniem, jesienią robiliśmy kolorowe bukiety, a podczas zabawy w sklep stosowaliśmy je, jako środek płatniczy (duży liść= dwa małe listki), co było także świetnym ćwiczeniem matematycznym. W Biedroneczce chętnie i często wykorzystujemy materiał przyrodniczy podczas prac plastycznych odkrywając np. to, że brokułem maluje się równie dobrze jak pędzlem, a cukrowe peelingi działają znacznie lepiej niż te ze sklepu.

Oczywiście lista może być znacznie dłuższa, bo w zabawie wszystko jest możliwe i wszystko można w jakiś sposób wykorzystać. To przecież tylko kwestia dziecięcej wyobraźni i kreatywności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *