Czytanki dorosłych- O macierzyństwie bez lukru, brokatu i udawania, czyli „Krystyno, nie denerwuj matki”

Jak to dobrze! Jak to dobrze, że wśród nas są ludzie z dystansem, poczuciem humoru, tacy, którzy nie boją się przyznać, że im ciężko, nie ogarniają, albo po prostu mają coś głęboko w… kieszeni. I wreszcie, jak to dobrze, że są ludzie, którzy tak pięknie potrafią pisać o miłości, rodzicielstwie i życiu z dzieciakami bez ubarwiania, udawania i polewania wszystkiego słodkim lukrem, od którego w głowie się kręci i na wymioty zbiera.

Kto zna blog Krystyno, nie denerwuj matki, ten wie z czym może się spotkać na kartkach książki napisanej przez Michalinę Grzesiak. Kto nie zna, powinien szybko nadrobić zaległości i odetchnąć.

Uff – nie tylko ja tak mam.

Uff – w końcu ktoś to powiedział na głos!

Uff – każdy jedzie pod tę samą, stromą jak cholera, górkę.

Czytałam książkę uśmiechając się, śmiejąc w głos, potakując w myślach i wzruszając na przemian. Taka to lektura. Historia o miłości, nie idealnej, nie bez turbulencji i zwrotów akcji, nie takiej jak w filmach z Julią Roberts czy Ryanem Goslingiem. Jest prawdziwe życie opisane z wielkim dystansem do siebie i świata, jest ironia i poczucie humoru. Ale nie to jest najważniejsze.

Najważniejsza jest czułość, miłość i troska, która wylewa się z zapisanych w książce zdań. To, jak bardzo można pokochać małą istotę, która zmienia życie o 180 stopni i wdziera się w (mniej lub bardziej) poukładaną rzeczywistość całym swoim jestestwem, nie pytając czy jesteśmy na to gotowi i czy na pewno sobie poradzimy. Uczucia, jakie wyzwala w człowieku rodzicielstwo i wejście w nową rolą. Pokazanie, że nie ma idealnego życia i że nie chodzi o to, żeby się nie przewrócić, ale by z każdego upadku podnieść się z gracją i gotowym żartem. Oto całe piękno tej książki, a może nawet i życia.

Polecam serdecznie każdemu rodzicowi – zamiast wgapiać się w stylizowane, wypłukane z prawdy i podkolorowane zdjęcia na Instagramie lub czytać wymuskane wywiady z kolejną celebrycką matką roku, sięgnijcie po coś autentycznego, co zadziała lepiej niż terapia i kapsułki z wyciągiem melisy razem wzięte. Złapcie dystans, bo w końcu tylko on może nas uratować 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *