Czytanki dorosłych – Jojo Moyes „Ostatni list od kochanka”

Po czym poznać dobrą książkę? Po tym, że nie możesz doczekać się zakończenia, a jednocześnie wcale nie chcesz docierać do ostatniej strony i żegnać się z lekturą. Po tym, że jadąc autobusem masz nadzieję, że będą korki, bo zyskasz dodatkowe minuty na czytanie. Po tym, że stwierdzasz, że wcale nie potrzebujesz ośmiu godzin snu i masz jeszcze czas na czytanie, choć doskonale wiesz, że poranek boleśnie zweryfikuje twoje poglądy. A może po tym, że odkładając książkę myślami wciąż jesteś z jej bohaterami?

Wszystkie powyższe stwierdzenia doskonale pasują do najnowszej książki Jojo Moyes „Ostatni list od kochanka”. Muszę przyznać, że tytuł początkowo osłabił mój entuzjazm – bałam się, że będzie to coś w stylu Grey’a, podłe romansidło z przewidywalną fabułą i sztampowym wzdychaniem w stronę ukochanego niedostępnego z miliona dziwnych powodów. Jednak na okładce widniało nazwisko autorki, którą skradła sobie moją sympatię książką „Razem będzie lepiej”, więc postanowiłam spróbować. I nie żałuję żadnej przeczytanej strony.

Ellie jest dziennikarką w gazecie. Przypadkiem w archiwum natrafia na ślad romansu sprzed lat – odnajduje pełne uczucia listy nieznanego mężczyzny do ukochanej kobiety. To wszystko, co zostało po miłości, która połączyła młodych ludzi ponad czterdzieści lat wcześniej. Znalezione wyznania poruszają i fascynują Ellie na tyle, że postanawia poznać historię zakazanego związku i odkryć, jak zakończyła się ta historia i co stało się z jej bohaterami. Tym bardziej, że Ellie także uwikłana jest w skomplikowaną relację, która tylko pozornie ją uszczęśliwia.

Akcja książki dzieje się w dwóch przestrzeniach czasowych – w latach sześćdziesiątych i w roku 2003. I choć bohaterów książki dzielą dekady, różnice w podejściu do życia, panujące reguły społeczne i konwenanse, to nie zmienia się jedno – każdy z nas chce kochać i być kochanym. Każdy marzy o wielkiej miłości, odnalezieniu swojej mitycznej drugiej połówki i dopasowaniu się do drugiej osoby niczym dwa zgrabne puzzle leżące obok siebie. Nie zmienią tego czasy, w których żyjemy, sytuacja na świecie, czy postęp technologiczny. Miłość to potrzeba każdego człowieka – czy jednak można dla niej zrezygnować z innych rzeczy i jak wiele jesteśmy w stanie poświecić? Czy jej odnalezienie zawsze oznacza szczęście?

Książka jest idealną lekturą na popołudnie pod kocem, gdy chcemy oderwać się od codzienności i zanurzyć w zupełnie innym świecie. To babska powieść z romansem w tle, ale dobrze napisana, poruszająca i zmuszająca do refleksji. Pewne wątki są klasyką gatunku, ale nie brakuje też zaskoczeń i zwrotów akcji. To naprawdę dobra rozrywka, przeczytałam ją z przyjemnością i z czystym sumieniem polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *