10 błędów żywieniowych polskich rodziców

W narodzie trwa moda na bycie fit, eko i bio lub po prostu – na zdrowe i rozsądne jedzenie. I bardzo dobrze, bo nie od dawna wiadomo, że jesteśmy tym, co jemy. Nasz organizm jest niczym maszyna, który by zachować swoją sprawność, musi dostawać pełnowartościowe paliwo – podrzędny fast food jest dla niego niczym benzyna nalana do diesla. Jednak mimo mody na zdrowy styl życia, zmian naszych nawyków żywieniowych i wysypu dobrych porad i przepisów, wciąż popełniamy błędy, które niweczą nasze starania i – co gorsza – negatywnie wpływają na dzieciaki.

Jedzenie (lub niejedzenie) dzieciaków to temat rzeka, o którym powiedziano już niemal wszystko i wciąż mówi się całkiem sporo. Dziś przyszedł czas na złożenie samokrytyki, przyjrzenie się swoim zachowaniom i mocne postanowienie poprawy. Przed Wami 10 błędów żywieniowych polskich rodziców – wynik moich doświadczeń, przemyśleń i obserwacji.

1.       Zmuszanie do jedzenia

Często rodzice nie są w stanie zaakceptować decyzji dziecka o tym, że… już się najadło. Mamy narodową obsesje pustego talerza, wszystko, co musi być wymiecione do ostatniego okruszka. Jak gdyby ten zostawiony kawałek mięsa i dwa ziemniaki decydowały o śmierci głodowej malucha… Prosimy, grozimy, przekupujemy – jednym słowem zmuszamy dzieci do zjedzenie tego, co wydaje nam się słuszne. I zamiast przyjemnej atmosfery przy obiedzie mamy żywieniowy terror.

2.       Nagradzanie jedzeniem

Czekolada za piątkę w szkole, cukierek za szybkie ubranie butów, żelki na poprawę humoru, lody za zjedzenie tej paskudnej brukselki z zupy… Są o wiele lepsze sposoby nagradzania, nie idźmy na skróty! Ponadto nadajemy słodyczom specjalne znaczenie i zwiększamy ich atrakcyjność w oczach dziecka – skoro batonik jest nagrodą to musi być wyjątkowy!

3.       Skupianie się na ilości, a nie na jakości

Nie ważne co, ważne ile i by brzuch dziecka był pełen. Zapewne nie raz słyszeliście zdanie „zostaw ziemniaki, zjedz mięso”. Okazuje się jednak, że nie ma w nim nic dobrego. „Badania prowadzone przez prof. Małgorzatę Desmond we współpracy z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie wykazały, że w Polsce maluchy w wieku 2-3 lat będące na tradycyjnej diecie spożywają o 600 proc. białka za dużo, dzieci na diecie wegetariańskiej jedzą go o 400 proc. za dużo, a dzieci na diecie wegańskiej mają przekroczona ilość białka w diecie o 200 proc. ” (więcej tutaj ) Dzieciaki dostają za dużo mięsa, za dużo cukru, a warzywa i (nieco mniej) owoce wciąż są niedoceniane. A nowa piramida żywienia mówi wyraźnie, że to właśnie w roślinach siła!

4.       Pomijanie śniadań dziecka

Śniadanie jest podstawą wszystkich podstaw! Powinno się je spożyć w ciągu godziny od wstania, by uruchomić nasz metabolizm i zapewnić naszemu ciału energię do działania. W przedszkolu oczywiście jest śniadanie, ale o określonej porze – 8.30, 9.00. Jeśli więc maluch wstaje o 6.00 albo 7.00 to śniadanie obowiązkowo musi dostać w domu! Niestety, nie zawsze tak się dzieje… Nie mówiąc już o dzieciach szkolnych, które muszą czekać na przerwę, skoncentrować się na lekcji, zapamiętać nowe wiadomości lub napisać sprawdzian. Burczący brzuch na pewno w tym nie pomaga.

5.       Jedzenie osobno, przed telewizorem, w pośpiechu

Wspólne posiłki to rzadkość w naszych domach.  Dzieciaki uczone są jedzenia przed telewizorem (zapatrzonym w ekran telewizora wcisnąć można przecież nawet warzywa), siedzenie przy stole jest dla nich niczym kara i męczarnia. A przecież wspólny posiłek to czas na rozmowę w miłej atmosferze, budowanie rodzinnych relacji, a także okazja do nauki poprzez naśladowanie rodziców.

6.       Ignorowanie nadwagi i otyłości

Bo „wyrośnie z tego”. Otóż nie, nie wyrośnie. Bo nadwaga i otyłość to nie jest wyłącznie sprawa genów- o wiele więcej mają do powiedzenia ukształtowane nawyki żywieniowe, poziom aktywności fizycznej i styl życia. Jak wynika z badań, w Polsce 14 % dzieci do trzeciego roku życia ma nadwagę, a 13 % otyłość. Jako naród Polacy są jednymi z najgrubszych w Europie – nawet 50% z nas boryka się z nadmiernymi kilogramami. Nadal twierdzicie, że z tego się wyrasta?

7.       Mleko, mleko, mleko!

Moja zmora dzieciństwa. Mleka tknąć nie chciałam za żadne skarby, zupy mleczne były moim koszmarem i na sam zapach dostawałam mdłości. Raz wujek obiecywał mi cuda-wianki za wypicie małego kubeczka mleka. Twardo wpatrywałam się kogutka na kubku, nie zrobiłam ani jednego łyczka, w końcu skapitulował. Trzymamy się kurczowo hasła „pij mleko, będziesz wielki” zapominając o tym, że powstało ono na potrzeby kampanii reklamowej! Mleko oskarża się m.in. o powodowanie alergii i nietolerancji pokarmowych, sprzyjanie nadwadze i problemom hormonalnym. „No, ale to źródło wapnia!” – ktoś powie. Całe szczęście nie tylko ono – sardynki, sezam, migdały, orzechy, biała fasola, jogurt naturalny czy żółty ser mają go nawet więcej! Nie namawiam ani do picia ani do rezygnacji z mleka, ale wszystko rozsądnie, z umiarem i bez przymusu:)

8.       Słodkie napoje zamiast wody

Niby wiemy, że słodkie napoje są złe, ale w sklepie i tak część rodziców prędzej kupi soczek lub wodę smakową niż butelkę mineralnej, a herbatę standardowo posłodzą, chociaż bez cukru czy miodu dziecko i tak by ją wypiło. Niby mówimy dzieciakom, że trzeba pic wodę, że cola i inne napoje mają za dużo cukru, a potem wlewamy w siebie gazowane, kolorowe cuda albo dosładzane soki i liczymy na to, że dziecko nie zauważy. A dziecko widzi i prędzej zrobi tak, jak wy robicie, niż jak powiecie.

9.       Rutyna, tradycja i brak urozmaicenia

Spaghetti, naleśniki, kotlecik w panierce, parówki, rosół i pomidorowa – wśród przedszkolaków to najpopularniejsze i najbardziej lubiane przez nich dania. Dzieciaki lubią to, co dobrze znają i czasami przekonanie ich do nowości jest karkołomnym zadaniem. Nie oznacza to jednak, że mamy nie próbować – naszym grzechem jest przyzwyczajanie dzieciaków do tych samych posiłków, stałego repertuaru, niezmiennych smaków. Ograniczając im wybór nie dajemy możliwości na przełamanie rutyny i poznanie nowych smaków, zatem zamiast narzekać na niezmienność ich gustu, postarajmy się o urozmaicenie w kuchni. Zachęcajmy poprzez pokazanie na własnym przykładzie, że fajnie jest zdobywać nowe doświadczenia, opowiadajmy o jedzonych przysmakach i zadbajmy o wizualną stronę posiłków – wszak jemy także i oczami 🙂

10.   Brak snu, ruchu i… pogody ducha

Do pełni zdrowia potrzeba jest odpowiednia dawka snu, codzienna aktywność ruchowa i pogoda ducha! Często o tym zapominamy i zamiast spaceru czy zabaw na placu sadzamy dzieci przed telewizorem lub wręczamy tablet w nadziei na chwilę ciszy i spokoju. Pozwalamy na późnowieczorne harcowanie, a potem dziwimy się, że rano trudno maluchy zwlec z łóżka do szkoły czy przedszkola. Narzekamy, marudzimy i jesteśmy wiecznie niezadowoleni, zamiast doceniać to, co mamy i czerpać radość z małych rzeczy. Pamiętajcie, że tylko wyspane, wysportowane i uśmiechnięte dzieciaki będę w pełni gotowe na podbijanie świata!

1 thought on “10 błędów żywieniowych polskich rodziców

  • Niestety większość rodziców sama nie zwraca uwagi na to co je, a na tym cierpią dzieci. Jeśli maluchy nie lubią warzyw to można je przemycić do menu na wiele sposobów np. robiąc smoothies owocowo-warzywne. Wystarczy trochę kreatywności. Ja swoją córkę nauczyłam, że słodycze to nic dobrego i można je jeść w małych ilościach, sama wydzielam porcję i córka zawsze pyta czy może, z resztą w domu zwykle mam jak najmniej sklepowych łakoci. Ciasta, ciastka i batony robię sama, oczywiście z jak najbardziej wartościowych produktów i nigdy nie jest to nagroda za coś, a takie praktyki są notoryczne u moich koleżanek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *